Trening i siłownie plenerowe

Postanowiłam, że co dziennie przeznaczę dla siebie godzinę czasu. Ale nie będę latać po sklepach, by kupić sobie kolejną niepotrzebną sukienkę, nie. Postanowiłam na wiosnę wziąć udział w maratonie na dziesięć kilometrów.

Siłownie plenerowe to dobre rozwiązanie

siłownie pleneroweRaczej nie zamierzam zająć pierwszego miejsca, ale sam udział jest dla mnie bardzo ważny. Ważne będzie dla mnie to, że przebiegnę cały dystans od początku do końca. Wcześniej nie biegałam takich dystansów, więc koniczny był trening z mojej strony. Wiadomo, że do czegoś takiego trzeba się przygotować. Nie można przecież wystartować w takim maratonie bez odpowiedniego przygotowania, ponieważ nie przebiegnie się nawet kilometra. Zaczęłam swój trening od takiego truchtu oraz po paru dniach zaczęłam coraz szybciej biegać. Znacznie poprawiła mi się kondycja, co mnie ucieszyło. Ale i tak jeszcze długa i ciężka praca przede mną. Mam taką ustaloną trasę biegu, gdzie po drodze mijam place zabaw dla dzieci. Zawsze staram się biegać nie zależnie od pogody, to znaczy biegam nawet jak pada deszcz. To nie jest powód by odwoływać trening. Wiadomo, muszę wtedy odpowiednio się ubrać, by nie zmoknąć i się nie rozchorować. Plac zabaw ma to do siebie, że są na nim takie drabinki, jak nikogo już nie ma na placu to idę tam i się podciągam na nich. W ten sposób wzmacniam swoje mięśnie rąk. Mam też rowerek w domu od producenta zagranicznego, był po prostu tańszy od rowerka krajowego. Ale przecież nie tylko mięśnie rąk muszę wzmacniać, ale przede wszystkim mięśnie nóg. Dlatego też dobrym rozwiązaniem wydawało się pójść na siłownie plenerowe.

Biegając na mojej trasie widziałam takie dwie siłownie plenerowe. Myślę, że z nich skorzystam. Każda z nich miała inny sprzęt. Siłownie zewnętrzne to dobry pomysł. Nie mogę się doczekać już maratonu.